Żółte Kamizelki i problem zamkniętego serca

O Gilets jaunes słychać
w mediach od jesieni 2018 roku. Rzesze francuskich obywateli co tydzień od
zeszłego listopada wychodzą na ulice miast. W żółtych kamizelkach, takich jak
wiele z nich zakłada na co dzień do pracy, protestują przeciwko rządowi i
rosnącym kosztom życia.
Protesty Żółtych Kamizelek są dotychczas największym
kryzysem w czasie prezydentury Emmanuela Macrona. Prezydent, wprawdzie młody i
piękny, nie może pochwalić się prowadzeniem progresywnej polityki w swoim
kraju. Pomimo dużej sympatii obywateli w czasie wyborów w 2017 roku, w czasie
których zdobył ponad 66% głosów, poparcie dla niego obecnie mocno spada. Choć
Macron obiecywał poprawę życia społecznego, ulepszenie programów socjalnych i
działań na rzecz środowiska, dotychczas reprezentuje jedynie starą politykę,
politykę dla bogatych, politykę na rachunek najsłabszych.
Jednym z przejawów takiego podejścia do zarządzania państwem
była m.in. decyzja o podniesieniu podatku węglowego, a przez to podatków od paliwa
w listopadzie 2018 roku. W tym miejscu warto zaznaczyć dwie rzeczy: 1) Francja od
wielu lat zmaga się z deficytem budżetowym, który w praktyce oznacza brak
pieniędzy na różnego rodzaju działania rządowe i wydatki socjalne. Podniesienie
podatków było jednym z pomysłów na pobudzenie francuskiej gospodarki. 2) Od lat
50-tych dwudziestego wieku we Francji spopularyzowano auta na Diesel, przez co
w dzisiejszych czasach są to najpopularniejsze auta w kraju. Zaostrzenie
podatku od paliwa do Diesel’a bezpośrednio uderza w ogromną rzeszę użytkowników
takich aut. Decyzja francuskiego rządu o podwyższeniu opłat za paliwo oraz o
zaniżeniu dozwolonej prędkości jazdy wprowadziła bardzo duże niezadowolenie
wśród obywateli, a w szczególności mieszkańców podmiejskich okolic, mniejszych
miasteczek i wsi, którzy często polegają wyłącznie na swoim aucie, aby móc
pracować lub utrzymywać rodzinę.
Żółte kamizelki na ulicach Francji mówią, a właściwie
krzyczą, o swoim niezadowoleniu z Macrona, którego nazywają "président des
très riches" („prezydent bogatych”). Uważają, że ciężar podatku węglowego,
który miał być sposobem na złagodzenie zmian klimatycznych, spadł jedynie na pracujące
klasy średnie i niskie.
Postulaty kamizelek zakładają obniżenie podatku paliwowego,
ponowne wprowadzenie podatku solidarnościowego od najbogatszych i przede
wszystkim rezygnację Emmanuela Macrona z urzędu prezydenta. Ruch zdobył szeroki
rozgłos we Francji i Europie, przez co udało mu się nabrać dużej siły wśród
Francuzów, dla których kamizelki stały się upustem politycznego rozgoryczenia.
Jednakże, zdecentralizowanemu ruchowi brakuje konkretnego lidera, a postulaty
często różnią się między ludźmi.
Niemniej jednak, żółte kamizelki są bardzo silnie
zjednoczone przeciwko Macronowi i często w czasie protestów na ulicach
wykorzystują tę siłę, wywołując tragiczne zamieszki i starcia z policją. Całe
poruszenie wśród francuskiego społeczeństwa to przykry obraz mijania się interesów
rządu i ludzi. Macron w ramach próby pojednania się z Francuzami odbył serię
publicznych debat w całym kraju, spotykając się głównie z ludźmi z miasteczek i
wsi. Próba podania sobie ręki nie jest jednak tak prosta i wielu Francuzów
nadal uważa, że Emmanuel Macron jest oderwany od rzeczywistości. I właśnie
przez tę nieuwagę wzburzenie Francuzów mogło mu po drodze umknąć. Tak jak
sugeruje francuski dziennik Le Figaro, w obliczu takiej niezgody i ekonomicznych
kłopotów „[Prezydent] nie zwycięży w kraju dzięki używaniu książeczki z czekami
czy popisywaniu się swoim intelektem. Teraz musi otworzyć swoje serce.”
Wpuszczenie żółtych kamizelek do Pałacu Elizejskiego, a później do serca to
krok, od którego zależy „być albo nie być” Macrona.
Źródła:
https://www.bbc.co.uk/news/resources/idt-sh/yellow_vests
Komentarze
Prześlij komentarz