Zabawna historia Brexitu.

Image result for brexit


Nie ma w Wielkiej Brytanii osoby, która, słysząc słowo „Brexit”, odczułaby dzisiaj przypływ optymizmu lub dziką radość. Od czasu zaskakującego referendum 23 czerwca 2016 roku Brytyjczycy niemal codziennie są bombardowani kolejnymi wiadomościami na temat rozwodu z Unią. A jako że od słynnej decyzji „to Leave” minęły prawie trzy bezczynne lata, ludzie obu partii są już dobitnie zmęczeni Brexitem, a dawna energia, by wyrwać się ze uścisków UE, doszczętnie opadła.
Historyczne referendum pokazało jak równo podzielone jest angielskie społeczeństwo. 48.1% obywateli (głównie ze Szkocji i Irlandii Północnej) zagłosowało za pozostaniem, a 51.9% zagłosowało za wyjściem (większość Anglii z wyjątkiem Londynu). Istnieje kilka powodów, dla których kampania anty-europejska okazała się tak efektywna. Przede wszystkim, bardzo wielu (szczególnie starszych) Anglików nadal wierzy w imperialny charakter UK i uważa, że decyzje dla Wielkiej Brytanii powinny być podejmowane przez Wielką Brytanię, zamiast narzucane przez kogoś obcego. Poza tym, dla wielu Brexit stanowił sposób na odzyskanie kontroli nad falą imigracji na wyspy, która w 2014 roku skoczyła do 268 000 osób z 201 000 w 2013 roku. Istotny jest również fakt, że nierówności w Anglii się pogłębiają, przez co wielu obywateli uważało w czasie głosowania, iż Unia Europejska nie zaoferowała Wielkiej Brytanii odpowiednich rozwiązań wobec jej wewnętrznych kłopotów. Po ogłoszeniu wyników ówczesny premier David Cameron zrezygnował ze swojej funkcji, a swoją kandydaturę na jego miejsce zgłosiła wtedy obecna kapitan tonącego statku – Theresa May. Wraz z objęciem funkcji w lipcu 2016 roku oświadczyła stanowczo, że Zjednoczone Królestwo wyjdzie z Unii. Jednak jej słynne słowa, że „Wielka Brytania stanie na wysokości zadania [Brexitu]” są w tym momencie dość komiczne.
29 marca, w dniu powszechnie w Anglii nazywanym „Brexit Day”, porozumienie dotyczące warunków wyjścia wynegocjowane przez Theresę May zostało po raz trzeci odrzucone przez brytyjskich parlamentarzystów. Porozumienie było mocno kontrowersyjne, w szczególności pod względem układów między Irlandią Północną i Wielką Brytanią a Republiką Irlandii. Unia Europejska niemalże automatycznie ogłosiła wówczas decyzję, że ostateczny dzień dla Brexitu to 12 kwietnia. Według europejskiego prawa była to data, do której państwa członkowskie musiały zadeklarować swój udział w wyborach do Parlamentu Europejskiego. UE postawiło stanowcze ultimatum, iż tego dnia Zjednoczone Królestwo albo pozostanie w Unii, przedłuży proces wyjścia biorąc udział w wyborach lub definitywnie ją opuści bez żadnego porozumienia. 11 kwietnia, po nocnych debatach na szczycie UE, europejscy liderzy zgodzili się przeciągnąć Artykuł 50. do 31 października. Artykuł 50 to w istocie prawny mechanizm opuszczenia Unii Europejskiej przez dowolny kraj członkowski. Do jesieni Wielka Brytania albo ostatecznie doprowadzi do Brexitu albo ponownie wydłuży ten mechanizm.
Aktualna sytuacja w Zjednoczonym Królestwie to połączenie absolutnego zażenowania wobec polityków w Parlamencie i wstydu wobec państwa, które doprowadziło do takiego międzynarodowego i przede wszystkim wewnętrznego bałaganu. Wielu Anglików, zapytanych o wyjście z UE, mówi, że to przykre i teraz naprawdę ciężko jest być Brytyjczykiem. Brexit pokazuje, że Wielka Brytania nie ma na siebie pomysłu. W kraju o tak bogatym doświadczeniu politycznym obecny impas zadziwia. Być może jest to kwestia słabego przywództwa May i tego, że brak jej siły, by przekonać swoich Ministrów do przegłosowania porozumienia. A być może wszystko sprowadza się do tego, iż rzeczywistość okazała się być inna od zapewnień wmawianych Brytyjczykom przed referendum. Wreszcie zauważyli oni, że niemożliwe jest, aby opuścić Unię i nadal być polityczną i ekonomiczną potęgą. Kolorowy sen o Brexicie dopiero teraz przestaje być marzeniem na jawie.

--------------------------------------------------------------------

Źródła:

Komentarze

Popularne posty z tego bloga